poezja na faktach, poezja techniki, poezja miłosna, poezja limeryki, proza, monologi i opowiadania - wrocławskiego autora Piotra Raszewskiego *rapityn*
wtorek, 26 kwietnia 2011

 

 

Fototapeta nowy jork

 

 

 

Drogi wuju.

Wiosna! Wiosna przyszła do naszego ogrodu i rozłożyła się wygodnie na rabatach i drzewach. Piękna ona, a jednak jakiś dziwny rodzaj tęsknoty we mnie wzbudza. Stan podobny do tego, gdy onegdaj z Wujem telewizję oglądaliśmy i Amerykę pokazywali. Wuj pamięta? Wieżowce, mosty i taksówki. Wszystko ogromne i nieosiągalne. Wuje wie, że nadal nie możemy do Ameryki jechać? Skoro biedni jesteśmy, to wizy nam nie dadzą. Ja to bym nawet na ten bilet nazbierał, ale jak tu jechać skoro wjechać nie można.

Matka moja, a Twoja siostra powiedziała, że jej Ameryki wystarczy tyle, ile jej widać w telewizorze, a ja bym jednak pojechał. Pospacerował po ulicach, na ludzi popatrzył i pamiątkę jaką przywiózł. Nawet kawałek kamienia – amerykańskiego kamienia.

 

Myślałem Wuju długo jak owe wizy obejść i wydaje mi się, że znalazłem wyjście. Powiem krótko, należałoby wymyślić coś takiego czego w Ameryce nie mają, a bardzo by chcieli. Mają prawie wszystko. Może Wuj wymieniać całe życie, a i tak będą to co Wuj wymieni mieli. Lodówki – mają, szelki do spodni – mają, taksówki – mają. Wszystko mają oprócz … Kacpra, czy mnie. Mnie w Ameryce nie mają i w tym upatruje nadzieję. Nie wiem tylko jak zrobić, aby mnie jako swoją potrzebę traktowali. Wpadłem nawet na pomysł, aby sprawdzić swoją potrzebę dla Ameryki. Zgłosiłem się do aukcji w internecie. Ceny nie wystawiłem. Niech rynek sam się wypowie. W treści ogłoszenia napisałem natomiast:

„Młody i przystojny o mądrym spojrzeniu, zdolny do wielkich czynów i jeszcze większych poświęceń postawi swą stopę w Nowym Jorku. Cel wizyty niesprecyzowany, ale szlachetny. Chętni do wspomożenia wyprawy proszeni są o licytowanie”.

Cóż, to się Wuju działo! Ludzi na aukcję wchodziło mrowie. Niestety aukcję zamknięto. Wiadomość od administracji serwisu dostałem, że zamknięto z uwagi na niedokładnie sprecyzowany cel aukcji. To jest właśnie Ameryka. Nawet jak człowiek ma ochotę zrobić coś po swojemu muszą mu skrzydła podcinać i w szufladki wkładać. I teraz nie wiem, czy nadal mi się do Ameryki chce jechać.

 

 

czwartek, 14 kwietnia 2011

 

 

I jeszcze ten zgrzyt. Targający myśli obolałe zgrzyt odpadających powiek. Nie otwierać oczu. Tylko nie otwierać oczu. Nie pomogło. Bezwzględnie uniósł powieki. Zamknięte ze strachu źrenice. Bez szans jestem. Bezbronny! Bezradny! Nic tak bardzo nie upodla jak bezradność. Nie ma niczego na świecie co mogłoby się równać z bezradnością. Gdy nic nie można poradzić stajemy się kukłą. Lalką na sznurkach. Ktoś inny popycha nasze kroki, rusza rękoma. Kto inny zamyka kneblem usta. Wyobraź sobie, że jesteś wyszydzany. Ćwiartki Twojego JA latają wokół jak kartacze. „Proszę nie pieprzyć. Pan się świetnie trzyma. Niestety nie możemy Panu pomóc”. Trach. Odpadają kolana żebracze. Trach, po kościach policzkowych nadstawionych do bicia. Trach.

Pomyśl jednak co by się stało gdyby pomocy Ci udzielili. „Proszę uprzejmie. Proszę. Oto pomoc”. Nie łudź się. Gdy tylko się odwrócisz wyszeptają na tyle głośno abyś usłyszał: „S...syn, żebrak piep...ony”. Taki nóż w plecach dobija wolniej, ale skuteczniej, więc gdy znów przyjdziesz po pomoc włóż pod kurtkę koszulkę z napisem na plecach: „pocałujcie mnie w dupę”.

 

niedziela, 10 kwietnia 2011

 

obraz sebra

 

- Jedziesz?

- Nie! Weroniko, nie jadę. Nie pytaj mnie czy jadę, gdy każda moja myśl jest z Tobą. Każde słowo jest przy Tobie. Oddechem głaszcze Twoje włosy. Gdybym pojechał stracilibyśmy siebie. Bylibyśmy za blisko i za daleko aby sie udało. Stracilibyśmy marzenia. Tylko będąc osobno możemy być na zawsze razem.

- Gdybyś się choć raz odezwał, to...

- ... i dlatego się nie odezwałem. Moim największym szczęściem będzie Towje szczęście. Jeżeli będziesz szczęśliwa i ja taki będę. Jeżeli spotkasz.... Nie! Ty już spotkałaś. Spotkałaś szczęście. Nas trzymała przy sobie grawitacja. Naturalna siła. Będąc razem staralibyśmy się aby było z nami dobrze.

- Staranie się jest sztuczne. Przeczy naturze?

- Własnie o tym mówię.

- Bzdury. Ludzie są po to aby być razem.

- Bzdurą jest wkładanie tego co jest między nami w szufladkę "ludzie". Ludzie najczęściej się starają. Czytają poradniki i dzięki nim wiedzą jaką obrać drogę. Świat wypełniony jest dobrymi radami.

- Ale w ten sposób pozbawiasz mnie wyboru. Ja nie mogę wybrać, czy chcę. Muszę się pogodzić.

- Ale Ty już się pogodziłaś.

 

Tagi: proza
00:55, rapityn , proza
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2011

obraz abstrakcyjnyobrazy abstrakcyjne

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mów mi Zuzka. Prawda, że ładne imię sobie wybrałam? Nie. Nie odpowiadaj. Wiem, że ładne. Wybrałam je sama. Wybrałam bo Maria, to imię nie dla mnie. Matka mi opowiadała, że jak ojciec poszedł mnie zarejestrować do urzędu imion, to podał, że jestem Maria. Mama się wściekła, bo to imię nosiła pierwsza miłość ojca. No sam rozumiesz.

Najpierw chcieli mi imię zmienić, ale ostatecznie zostało i w dowodzie mam Maria. Maria, Marysia, Marysieńka. Maria jak jakaś sztywna od krochmalu baba, a ja od zawsze byłam postrzelona Zuza. Walka na miotły z chłopakami z sąsiedztwa, rzucanie kamieniami do zlewiska, gdzie latem kąpały się wszystkie dzieciaki - to byłam JA.

Dorośli gonili od zlewiska. Straszyli i grozili, ale jak wody latem nie ma, to dzieciaki nie posłuchają. I nie słuchaliśmy.

Raz ojciec mnie złapał jak się kąpałam nad tym stawem. Miałam wtedy dwanaście lat. Ot tak wyszedł nagle zza drzew i zobaczył mnie w wodzie. Ganiał mnie dookoła i wołał, że mam wychodzić. Wszystkie dzieciaki uciekły, a ja się bałam. Bardziej bałam się ojca na brzegu niż tej głębiny pode mną. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że ojca widziałam, a głębiny nie.

To było bardzo brudne zlewisko i tak mam zawsze. To co na brzegu bardziej mnie przeraża niż bagno w którym siedzę. No i teraz wiesz dlaczego jestem Zuzka, a nie jakaś Maria.

 

niedziela, 20 marca 2011

 

obraz orchidea

 

 

 

 

Usiedli na ławce. Wiosna i słońce otoczyły ich ramionami.

 

  • Ciepło – zauważył.

  • Ciepło – potwierdziła.

  • Tylko ten zapach …

  • zapach?

  • No, ten zapach wiosny – stwierdził patrząc na szczekającego kundla.

  • Nic nie czuję.

  • No właśnie.

  • Jareczku, a może jest za wcześnie na zapach?

  • Za wcześnie na zapach – powtórzył – Nigdy nie myślałem, że może być za wcześnie na zapach.

  • Zresztą, nic nie szkodzi. On się pojawi. Dziś go nie ma, ale jutro pojawi się na pewno – zapewniła.

  • Może i tak, ale obraz nie jest kompletny bez zapachu wiosny. To jak samolot bez skrzydeł, samochód bez kół, żaglowiec bez masztów...

  • … misio z azbestu i fototapety na ściany bez ściany – dokończyła.

  • No właśnie.

 

Odwrócił się od psich wygłupów i spojrzał w jej oczy.

 

  • Tylko Twoje oczy pachną Julio. Gdyby nie one nie wytrzymałbym tego. Tylko one.

 

 

piątek, 10 września 2010

Mówili, że w czerwieni jej do twarzy.

Mówili, że gdy w oczach ma ten zadziwiający blask, mężczyźni padają na kolana i milkną onieśmieleni.

Mówili... mówiły przede wszystkim kobiety. Mężczyźni nie mówią. Mężczyźni albo cierpią – to ci nie wierzący w swoją męskość, albo prostują plecy – to Ci którzy sądzą, że to właśnie ich siła sprawiła iż Ona patrzy w taki sposób. Dla niej nie mieli znaczenia ani jedni, ani drudzy. Ona była ptakiem szybującym nad ich marzeniami. Była ptakiem, który wyczuwa ten ledwo wyczuwalny powiew.

Była..., ale teraz bezsilna leżała na łóżku.

Tagi: kobieta proza
23:42, rapityn
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 września 2010

Pojawił się nagle. Gdyby nie to, że był tu cały czas można by rzec, że wszedł jak do siebie. Monotonny warkot z głośników.

 

  • Ej Panie – mówił sprzedawca, gdy kupowałem głośniki – tak pięknego brzmienia od lat nie słyszałem.

  • Właśnie nie słychać.

  • A to spokojnie, zaraz głośniej zrobię

 

I zrobił głośniej. W sklepie jak w ulu. Dziesiątki ryczących głośników, ale pogłośnił i usłyszałem muzykę czystą jak kryształ górski.

 

  • Faktycznie pięknie gra – stwierdziłem zadowolony.

  • A zwrócił Pan uwagę na basy?

 

Wtedy nie zwróciłem, ale aby nie uznał mnie za ignoranta przytkałem szybko, zapłaciłem i wyniosłem do domu monotonny basowy pomruk.

Tagi: proza
17:51, rapityn
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61
Tutaj kupisz ciekawe fototapety do kuchni od Agaton Studio które można umieścić między wiszącymi szafkami i blatem roboczym. Fototapety dopasowywane do indywidualnych wymiarów.