poezja na faktach, poezja techniki, poezja miłosna, poezja limeryki, proza, monologi i opowiadania - wrocławskiego autora Piotra Raszewskiego *rapityn*
czwartek, 22 lutego 2007

 

 

siatka pełna motylich skrzydeł


ruch jeden motylich skrzydeł
pyłek z kasztanowego drzewa
słowo
uśmiech
skinienie głowy
każdy inny
każdy innego
może zmienic
człowieka

 


śnieg


przed powstaniem bałwana były
garnek
marchewka
woda
i upadła miotła

nic nie zapowiadało tego
że stanie się żółta u spodu
dla bałwanów prawdziwych
wyrocznia

 

 


 

stół


oplute węglem i białą kartką
schowane pod stołem śmieci
nie mówię co było na kolację
ani
co na śniadanie dziś będziemy jedli

nie stroją głupich min przy stole
czasami kopnięta nimi noga
odskoczy
z sykiem zdziwionej twarzy
jak mogłem
tak sam dla siebie gotować

 

 




ojciec - po nocnej rozmowie z K

/bez polskich znakow, taka klawiatura/


twarda mial ojciec reke
i zasady wzmocnione wodka

punkty tych zasad znam doskonale

moj kregoslup
siostry mysli
mamy cialo sine

gotowal z bigosem
po polnocy pomalu
nie spieszyl sie
czasu mial kilkanascie lat
rzezbil z pasja
wytrwale i pilnie

stworzyl nas na swoje przeciwienstwo
stworzyl
kamienny rzeznik

 




odcięte sznurki


jedno cięcie niebieskich nożyczek
sznurki opadają na podłogę
marionetka zawisa w pół - fotela
układa się na lewą stronę głowę

podbiegają inne marionetki
dotykają, sprawdzają obiegowe opienie
tłoczą powietrze do mózgu
ściskają serce przez dłuższą chwilę

ani jedna kropla krwi nie wypływa z ciała
nie ma śladów zbrodniczych zakusów
sznurków na podłodze nikt nie zauważa
lepiej nadal wróżyć sobie z fusów

a dusza?
nie wiem
nie widziałem nie powiem
ciało zostaje
i sznurki na podłodze

 




ludzie szybko odchodzą


Jeszcze powiedział
dobry obiad wczoraj jadłem
jeszce miał powiedzieć
pojade w tym roku na wakacje

jeszcze chyba powinien
w chwili jednak dla niego dość ważnej
powiedzieć swojej kobiecie
że kocha
nie powiedział
odszedł nagle

 

 


 

warszawa


Warszawa straszy nazwą.

Niepiśmienne dziady
używają jej często
bez zagrychy pijąc

Koślawym "noooo uważaj
bo kuzyn się dowie
on jest tam w Warszawie"
chcą otworzyć piwo

Wierzą w świat przez siebie
boją się swych lęków
kradną siebie samych
małością swych myśli

Pragną aby każdy
z lękiem i nabożnie
mówił sobie cicho
boję się
już nie mam siły

 




rozmowy polaków we francji


Ulicą szło trzech mężczyzn
i jednen miał w ręku klucze
przy wieży eifla stał autokar
chcieli nim zwiedzić winnice

Ten z prawej co kluczy nie miał
targował - winnice nieważne
lepiej zobaczyć sady
pełne dojrzewających jabłek

A klucznik oponował
że niby jakim cudem
winnice najważniejsze
nie będzie się raczył piwem

Ten z prawej nic nie mówił
posiadał glejt kierownika
nie musiał on wiedział jedno
przystaną gdy on zechce sikać

 

 




o miłości


miłość nie niesie jak wiosna
darów z jesiennego sadu

powoli i perfekcyjnie
prowadzi kochanków na dół

nie szuka okazji do zbytku
nie trwoni czasu w czekaniu

jest ostra jak dobra brzytwa
podcina pąki pomału

pozwala się dwojgu nacieszyć
wyciera spocone dłonie

nie mąci że brudne nogawki
że pranie w łazience wciąż rośnie

opiera się tylko słowom
naciera je czosnkiem i pieprzem

i nie chce by było - dobrze
trwa gdy jest niebezpiecznie

 

 

 




techno - net


ja i monitor
ja i klawiatura
ja i słowa
ja i moja kultura

ja i mój wulgaryzm
ja i moja siła
ja i nikt mnie nie zna
ja i moja kiła

ja i pączkowanie
ja i głupie gadki
ja i obeznanie
ja i ...

co na to?
co na to nasze matki?


ręcznik


ręcznik gdy wytarty
do cna
do sitowia
do braku czasu
do nieba
piekła
do każdego słowa



gdy sięgam po materiał
po jedno froterowe zdanie
jestem jedynie kserem
umytym o miłość podaniem

 




komórka




rozwalająca się komórka

pomiędzy jej upadkiem

a dostrzeżeniem piękna

liczy numery

słowa

nadziei

choć bije w niej SIM

zamiast serca

 


 



Stefan Kapiszon


Stefan Kapiszon
tym różnił się od żony
że miał tors
nieogolony

 

 


 

gołębie - z rad dla przyszłych bezdomnych jak mi się wydaje


karmmy gołębie
jako że kiedyś
one nakarmić nas
może będą skłonne

 

 


 

 

Fredro we Wrocławiu


postawił na Rynku swoje nogi spiżowe

i czy chce czy nie chce

nie może już chodz

nie zejdzie na podłogę

 

 


 

gdy rosjanie piją wódkę


gdy rosjanie siedzą i piją wódkę
nikt ich nie zdoła pobić w poezji
mówią o życiu
jak o sadzeniu ziemniaków
prosto
bez ugorów
i czuć w nich zapach pieczonej jesieni

 

 





kropka


każda kropka może niespodziewanie
stać się przecinkiem
i trwa nadal zdanie

 

 


 

warto było .... nie popełniać samobójstwa


Warto było nie popełnić samobójstwaw młodym wieku
Gdybym tak wtedy….
Nie przeżyłbym tylu fenomenalnychbiegów


Maratony

Od bramy gdzie młodzież posilona komputerowymi grami
Kopaniem tłumaczy że świat cały ma za nic
Od kojącego popychania w tramwajach przez starsze Panie
Języka zapomniały lepiej uważać na nie
Od samowystarczalnych, „NIE” mówiących wyniośle Oślic
Nie będą rozmawiać, rozmowa może Je zapłodnić
Od potentatów coraz bardziej błyszczącej blachy
Lepiej zaczekać - przejścia dla pieszych mają za nic


Biegi wpół drastyczne

Od mądrości dziadka w ustach wnuczka
Od miłosiernego głaskania oprawcy ucznia
Od polityka mówiącego że mówi prawdę
Od wyznającego wiarę – ma podwójną zabawę


Biegi bardzo krótkie

Od zwiędłych planów
Od kręgielni
Od pasożytów
Od świętej ziemi




Warszawa i Kraków na czarno


Moja Warszawa
podobna jest do Mojego Krakowa
Napompowana dumą
Nie szydzi ze świata
Ona świat w przedpokoju chowa
Sadowi się na kanapie wygodnie
Pije te lepsze wina
Mówi
Mówi bardzo długo i roztropnie
Byle jej nie przerywać

Moja Warszawa
Podobna jest do mojego Krakowa
Znam ją z telewizji
Z telewizji znam jednego i drugiego
Nienawidzącego się wzajem
Napompowanego bufona

 

 





rozmowy bez ciała


końcowe słowa
niepopularnie
zwane bezcielesnoćsią netu

trwonią
nadzieję na rzeczywistość

widać

jak przez peryskop ścięty
horyzont
świat wyobrażeń
narysowany kredą

on jest
bez ciała
zostaje blizna
realnych dotknięć

myślnik



- lubisz silne pragnienia?

- powiedz !!! Lubisz silne pragnienia?

- powiedz !!! a emocje?

- lubisz emocje?

- lubisz słoneczko?

- pewnie lubisz słoneczko, co?

- jaki ty jesteś miły lubisz słoneczko i emocje i pragnienia. lubię Cię wiesz?

- wiesz, że Cię lubię?

- jasne, że wiesz.

- dlaczego nic nie mówisz?

- ale powiedz, dlaczego?



- NIC NIE MÓWIŁEM BO BRAKOWAŁO MI MYŚLNIKÓW KOBIETO






sznurówki



początek

ona mówi:

- Gdybyś był choć w połowie tak słodki jak kiedyś nie musiałbym stale chodzić do tego przeklętego kościoła.

on milczy

ona mówi:

- Że kościół to raczej nie jest przeklęty, pewnie zaraz powiesz!

on milczy

ona mówi:

- Wiem, że to nie jest logiczne co powiedziałem, ale nie musisz się mnie czepiać.

on milczy

ona mówi:

- Wiem co myślisz. Wiem!

on milczy

ona mówi:

- Widzisz jak się jest taką mądrą, doświadczoną i optymistyczną kobietą to się takie rzeczy wie. Gdybyś więc był odrobinę milszy. Rozumiesz jakieś kwiaty dał, albo cukierka albo gdybyś tak przynajmniej chodził po tych cholernych schodach trochę ciszej nie musiałabym chodzić do .... tego, no sam wiesz. No do .... kościoła.

on milczy

ona mówi:

- Mógłbyś mnie odrobinę pożałować co? Siąść czasami i powiedzieć do mnie o na przykład tak - Słuchaj, na pewno to minie, będzie dobrze, będziesz jeszcze kiedyś piękna i młoda, będą się chłopaki za tobą oglądały. Cho cho jak się będą oglądały. - Ale ty tak nie powiesz. Ty tylko siedzisz ciągle i sznurujesz buty. Stale te buty sznurujesz. Nic tylko klęczysz w przedpokoju i buty sznurujesz. Jakąś obsesję masz normalnie na tym punkcie. Nawet wtedy sznurujesz gdy ja do tego .... no, kościoła idę. Dla Ciebie właściwie to robię. Dla Ciebie sąsiadki skutecznie stawiam pod murem swoim pięknem. Dla Ciebie a nie dla siebie. Dla Ciebie muszę znosić drwiny gówniarzy chodzących za mną i zaglądających mi po spódnicę a później krzyczących za mną, że niby ja niby ramol z warkoczem na nodze jestem. To dla ciebie to znoszę. Dla Ciebie znoszę docinki tego małego łysego sprzedawcy gazet. Wiesz co on mi mówi? Mówi, że takiej cholery jak ja to świat nie widział i współczuje temu frajerowi co to ze mną jest. Wyobraź sobie jaki to palant. Tak mówić do twojej Twojej wspaniałej kobiety.

on milczy

ona mówi:

- Noooo powiedz coś. Przestań do cholery te buty sznurować.

on mówi:

- Ja nie buty sznuruje kobieto. Ja splatam sznur na szyję.

ona milczy

koniec





porcelenka Jadzi


porcelanowe w Jadzi
biło chętne serce
co chłopca poznała
tłukło się w rozterce

kopczyki na Świdnickiej we Wrocławiu


Całe szczęście że mamy we Wrocławiu człowieka
sprawiającego tubylcom radości
rozłożył wzdłuż najbardziej pijanej ulicy

granitowe kulki

by można było na nich liczyć swoje kości


bezwarunkowa miłość Stasia



Staś bardzo kocha ojca
ten mu zbudował antresolę
i pluć może na siostrę bezkarnie
to miłość
Staś nie jest potworem


i o słoniu męczenniku z Radomia



Z Radomia.... ???
/sam nie wiem dlaczego z Radomia?
Więc nie w Radomiu a we Wrocławiu/


We Wrocławiu na rynku
nie znajdziecie słonia
słoń musiał za karę
wyczyścić w ZOO klatkę konia




matura pana ministra



Kaśka ma z maturą
ogromną udrękę

choć jej Girtych obiecał
nie mógł pójść rękę


nisko zawieszony Stasiek



niskopodłogowy Stasiek

bardzo lubi wyścigi

cieszy go gdy na kartce

piszących gonią byki




dziś wiatr
znów się ktoś powiesi
wykrochmalony będzie czekał łaski

i list zostawi bazgrany odręcznie
że
siostra
matka
on sam
lub że system

kablem grawerując nadzieję wyschniętą
daruje nam radość
tematu do rozmów




techno - net - nowy - skrypty


w wyszukiwarkach stroją miny opuchnięte
po cichu korekt chcą swojego PANA

linki

kapturem nakryte miedzianym
zakopują
w skryptach stron
kluczowe zdania




sosnowy stół


przy poniedziałkowym sosnowym stole
czas trawi się łokciami w blacie
budzik czekając na dwunastą
spowalnia
liczy w swoim czasie

i hejnał grają o dwunastej
i obiad zjadł w kuchni pierwsze krzesło
i pies na spacer sobie wyjdzie
a tatę wywiozą
czarną karetką


przy poniedziałkowym sosnowym stole
ogląda się zielony wazon
i trawi spokój żrącym kwasem
czekamy
za kwadrans budzik ogłosi dwunastą





na niebie




śmierć jak klatka
na samotnym niebie
sztukaterią
gwiazd zamkniętych w lunecie
kawałkami słów
dosięgnie każdego
dosięgnie
czy chcesz czy nie chcesz
dosięgnie
i Ciebie


 

1 ... 61
 
Tutaj kupisz ciekawe fototapety do kuchni od Agaton Studio które można umieścić między wiszącymi szafkami i blatem roboczym. Fototapety dopasowywane do indywidualnych wymiarów.